niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 4

-Wstawaj śpiochu! Dzisiaj idziesz do nowej szkoły!- usłyszałam.
-Ale co? Jak?- zapytałam zaspana.
-Znajdujesz się w moim pokoju gościnnym w Los Magikos i jeżeli zaraz nie wstaniesz do szkoły to spóźnisz się już pierwszego dnia- odpowiedział pan Potęga.
-Już kojarzę, a myślałam, że to był tylko sen- powiedziałam.
-Rozumiem, ale my tu gadu gadu a ty dalej nie wstajesz. Już! Łazienka jest na dole, kuchnia też. Zrobiłem na śniadanie naleśniki, mam nadzieję, że będą ci smakowały- poinformował mnie mój mentor- Także czekam na dole.
Wyszedł. Zaczęłam wstawać i stwierdziłam, że już czuję się zmęczona. Za dużo informacji naraz, ale co poradzić? Nowa szkoła, jestem ciekawa jak tam jest oraz czy mnie zaakceptują i czym się różni od zwykłej szkoły, a do tego jeszcze ta współlokatorka, mam nadzieję, że się polubimy.
Zeszłam na dół do łazienki, umyłam się i ubrałam w mundurek, który zostawił mi pan Janusz. Składał się on z czarnego żakietu z logo szkoły czyli różdżki, białej koszulki na krótki rękaw i plisowanej spódnicy także czarnej, sięgającej przed kolano. Do tego stały obok czarne baleriny. Wypatrzyłam jednak kolorowe akcenty: szwy oraz mały fragment kołnierzyka w kolorze niebieskim. Wszystko pasowało na mnie jak ulał. Ciekawe skąd nauczyciel znał mój rozmiar?
Następnie przeszłam do kuchni, w której intensywnie pachniało naleśnikami i dżemem brzoskwiniowym. Mmm... mój ulubiony. Mój opiekun kazał mi szybko zjeść, a następnie podał mi ciężki plecak i mieliśmy zaraz wychodzić.
Nagle usłyszałam, że ktoś puka. Pan Potęga poszedł otworzyć, a ja kończyłam śniadanie. Po chwili do kuchni wszedł gospodarz i Mateusz ubrany w szkolny mundurek. Przywitałam się z moim chłopakiem i wyszliśmy przed dom.
-Jak się dostaniemy do szkoły? Na miotłach?- zapytałam.
Pan Janek i Mateusz popatrzyli na mnie rozbawieni.
-Nie, to robiliśmy jakieś 200 lat temu- odpowiedział pan Potęga- pojedziemy latającym motorem.
-Ale ja się boję motorów! Nigdzie nie jadę na tym czymś- zaprzeczyłam- to nawet nie wygląda jak motor.
-Dobrze to pojedziemy samochodem, łap Mateusz kluczyki- powiedział mój mentor.
Pojechaliśmy najnowszym Volkswagenem Jetta i już po chwili byliśmy pod szkołą, która wyglądała jak zamek z bajki. Dużo wieży, prześliczny ogród i mnóstwo uczniów. Nie wiedziałam, że jest aż tyle czarodziejów. Weszliśmy do gmachu, a tam również wszystko było piękne, aż zapierało oddech w piersiach. Piękne gobeliny z logo szkoły, perskie dywany i dużo obrazów. Mieliśmy udać się do gabinetu dyrektora, który był gigantyczny. W mojej starej szkole często bywałam u dyrektora, a on miał klitkę, a nie gabinet i mimo moich dobrych ocen lubiłam rozrabiać. Dyrektor był bardzo wysoki o ciemnej karnacji i czarnych włosach, oczy miał piwne, ale bardzo mile się prezentował. Przedstawił się jako Dariusz Sisco i opowiedział mi pokrótce o szkole oraz zajęciach i wręczył mi plan lekcji. Dowiedziałam się, że są 4 klasy, a ja trafię do 1. Będę uczyła się: wróżbiarstwa, starożytnych języków, zaklęć, eliksirów, zielarstwa oraz magicznego wf-u. Zajęcia zaczynały się za godzinę i miałam pójść do swojego pokoju, który był w dormitorium dziewcząt i przywitać się ze współlokatorką.
Poszłam tam i aż mnie zamurowało z wrażenia, że idący za mną Mateusz wpadł na mnie.
-Ewelina! Co się stało?- zapytał zaniepokojony.
-Tam... Jest duch!- odpowiedziałam przerażona.
-Wszystko jest dobrze, takie duchy to normalka tutaj- powiedział spokojnie.
Weszliśmy do mojego pokoju, który okazał się był 2- osobowy i w połowie był zielony, a w drugiej połowie niebieski. Po zielonej stronie na zielonym łóżku siedziała niska blondynka o brązowych oczach, która bawiła się czymś w rękach- chyba bransoletką. Jak tylko nas zobaczyła to wstała i schowała bransoletkę.
-Cześć, jestem Ania Moon, będziemy współlokatorkami. Mam nadzieję, że się dogadamy. Chciałabym także podarować ci tą bransoletkę.- powiedziała- Twoja część pokoju jest niebieska, wszystkie twoje bagaże są już w szafie i szafkach. Musimy zaraz iść na zajęcia, bo się spóźnimy.
-Bardzo miło mi cię poznać. Jestem Ewelina Cudowska. Dziękuję ci za bransoletkę. Ja także mam nadzieję, że się dogadamy.- odpowiedziałam z uśmiechem.
Poszłyśmy razem na zajęcia, a Mateusz poszedł na swoje, bo był już w 3 klasie. Jako pierwsze miałyśmy 2 lekcje zaklęć, a później 3 lekcje eliksirów i magiczny w-f.
Okazało się, że zaklęć uczy pan Potęga, który świetnie wykładał zaklęć. Widać było, że wszyscy go lubili.
Kiedy przechodziłyśmy korytarzem na eliksiry uczniowie dziwnie się na mnie patrzyli. Zapytałam się o to Ani, a ona wyjaśniła mi, że jestem sławna w świecie czarodziejów, bo jestem Wybranką. Nie za bardzo mnie to cieszyło, ale jakoś znosiłam ich spojrzenia.
Wszystkie lekcje szybko mi upłynęły. Byłam bardzo pojętną uczennicą i nie mogłam się doczekać kolejnych zajęć.
Po skończonych lekcjach udałam się do swojego pokoju, aby odrobić lekcje. Pierwszy dzień w szkole i już tyle zadali, jednak nie przejmowałam się tym za bardzo, bo nauka magii sprawiała mi przyjemność.
Usiadłam przy niebieskim biurku, aby napisać wypracowanie z zaklęć na temat użytkowania różdżki. Ledwo je skończyłam, padłam na łóżko i od razu zasnęłam, śniąc o nowym życiu, jakie mnie czekało.



Co sądzicie o tym rozdziale? ♥ Proszę was o komentarze ♥ Zostawcie jakiś ślad, że czytacie ♥
Kolejny rozdział będzie dopiero w czwartek, bo muszę go wymyślić ♥
 

6 komentarzy:

  1. Super, oby tak dalej <333 Czekam i już się nie mogę doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra!
    Myśl myśl bo masz ekstra pomysły <3

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajne chciałbym już przeczytać wszystkie rozdziały :-)
    bardzo dobrze piszesz te rozdziały tak w ogóle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję ♥ Ale niestety nie mam obecnie weny i nie wiem kiedy pojawią się nowe rozdziały ♥

      Usuń