wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 2

-Jakie to cudne miejsce- stwierdziłam po raz tysięczny- nie rozumiem jedynie dlaczego nie powiedziałeś mi wszystkiego wcześniej.
-Ależ kochanie obiecałem twojemu tacie, że dowiesz się wszystkiego na 18 urodziny- odpowiedział- poza tym i tak byś mi nie uwierzyła.
-Może i masz rację- zaczęłam mięknąć- ale na pewno mnie nie zostawisz po tym wszystkim?
-Przysięgam ci ukochana- powiedział Mateusz- jest jednak jedno ale...
-Co?!- zapytałam zdenerwowana- nie mów mi teraz, że jak cię pocałuję to zamienisz się w żabę- próbowałam żartować.
-Nie, nie- odpowiedział z uśmiechem- chodzi o to, że mój ojciec jest przewodniczącym Rady Czarodziejów i nie mam z nim łatwo, jednak czasami bywa bardzo miły i uprzejmy o ile tylko nie dzieje się nic ważnego w Radzie- spokojnie wyjaśnił.
-To w czym jest problem?- nie rozumiałam.
-Teraz mamy czas wojny domowej wśród czarodziejów i właśnie Rada ma najwięcej do roboty- powiedział- a to znaczy, że mój tata jest cały czas wkurzony.
-Och...- to jedyne co mogłam powiedzieć- a jak doszło do tej wojny?- zapytałam.
-Kiedyś Rada miała siedmiu członków, każdy odpowiadał za jedno miasto Magii. Mój tata jako, że jest przewodniczącym jest również władcą Los Magikos. Lecz mniejszym miastem- Nową Różdżką rządził jego brat Remigiusz, któremu ta władza nie wystarczała. Chciał wprowadzić absolutyzm i rządzić całą Magią. Próbował nawet zdobyć moc Wielkiego Czarodzieja, który założył Magię, ale nie udało mu się to. Obecnie przebywa w swojej fortecy, gdzie ma coraz więcej popleczników i wszczyna bunt. Porwał twojego tatę- jednego z członków Rady, aby ją osłabić, ponieważ twój tata rządził Wysokimi Hokusami- trzecim miastem pod względem wielkości i ludności.
Jest przepowiednia, że zielonooka półczarownica ocali wszystkich czarodziejów i czarownice przed złymi zamiarami Remigiusza.
-To jest zaskakujące- powiedziałam- jesteś pewny, że to chodzi o mnie? Ja jestem tylko przeciętną dziewczyną.
-Tak, po pierwsze rzadko zdarzają się półczarownice, a zwłaszcza zielonookie. Nie było żadnej od tysiąca lat. Po drugie wskazał nam cię Rubin Prawdy, który zawsze pokazuje najistotniejsze i możemy na nim zawsze polegać-odparł.
-Ok. Niech ci będzie. To znaczy, że ciąży na mnie wielka odpowiedzialność?- zapytałam przerażona.
-Niestety tak, ale zawsze będę cię wspierał, pomagał ci i cię kochał- obiecał, całując mnie.
Pocałunek był przecudowny, czułam jak iskry magii przechodzą między nami. Czułam magię! Ale czad! Zupełnie zapomniałam o bożym świecie i zauważyłam, że zaczyna już zmierzchać. Los Magikos wieczorem wyglądało jeszcze bardziej cudownie niż za dnia. Chciałam się jemu przyjrzeć, ale Mateusz mnie rozpraszał pocałunkami w szyję.
Nagle przypomniało mi się, że nie powiedziałam mamie i Agacie gdzie jestem. Zaniepokojona powiedziałam o tym Mateuszowi, lecz zbył mnie mówiąc, że one o wszystkim wiedzą. Jak zwykle tylko ja o niczym nie wiedziałam!



I jak wam się podoba? Proszę komentujcie ♥ Następny rozdział będzie w czwartek ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz