poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 1

-No, ale mamo- powiedziałam- kolejny raz muszę sprzątać po kocie.
-Przykro mi, ale twoja siostra ma dużo nauki- odpowiedziała- jak ty też zaczniesz się uczyć, to wtedy porozmawiamy inaczej.
Oczywiście musiałam posprzątać, a moja siostra Agata mimo, że jest młodsza to nie musi. Odkąd umarł nasz tata mama dziwnie się zachowuje, jakby chciała nas przed czymś chronić. Miałam 15 lat, jak nastąpiła ta tragedia, a Agata 10, więc to nie jest dziwne, że ona tak postępuje. Od tamtego czasu minęły ponad 2 lata, niedługo kończę 18 lat, a moja mama traktuje mnie jak dziecko. Czasami wychodzi gdzieś, nie ma jej kilka dni, a po powrocie zamyka się w swoim pokoju, tłumacząc się sprawami zawodowymi. Wydaje się to podejrzane. Muszę wykonywać wszystkie obowiązki, a moja siostra siedzi tylko nad książkami. To nie moja wina, że mnie nauka przychodzi łatwo, jakbym już dawno to wszystko wiedziała. Czasami mam deja-vu, niby normalne, ale u mnie ostatnio coraz częstsze, nie kiedy nawet mam prorocze wizje i umiem mówić biegle w różnych językach, chociaż się ich nie uczyłam. W tych trudnych chwilach wspierał mnie mój chłopak- Mateusz. Poznałam go niedługo po śmierci taty, też go znał i wiedział jak się czuję. Mówiłam mu o wszystkich moich obawach, jednak zbywał mnie tym, że niedługo się wszystkiego dowiem i jest to normalne w moim wieku. No proszę, jaki nastolatek jest medium? Wracając do tematu, naprawdę moja rodzina była dziwna, niby wdałam się w tatę, a Agata to cała mama. Może to i prawda, jednak już nie mam takiej pewności.
Dzisiaj odwiedził mnie Mateusz chcąc mi pomóc w porządkach, cały czas się uśmiechając. Stwierdziwszy, że dom lśni zaczął mi wyjaśniać, gdzie chce mnie zabrać.
-Kochanie pójdziemy dzisiaj na cmentarz, bo mamy tam się spotkać z kimś, a później udać w takie miejsce, którego nie ma na mapie- powiedział.
-Żartujesz sobie ze mnie?- zapytałam- ale skoro to dla ciebie takie ważne i tak się z tego cieszysz to możemy pójść.
Nie brałam całej sytuacji na poważnie, tyle byliśmy czasu ze sobą, a jednak potrafił mnie zaskakiwać.
Tym kimś okazał się mój wychowawca ze szkoły pan Janusz Potęga. Uczył mnie języka polskiego i historii. Był w średnim wieku, średniego wzrostu, ale był bardzo mądry, również potrafił nas zawsze rozbawić. Jasne oczy, chyba niebieskie i bardzo ciemne włosy, niemal czarne, które kontrastowały z jego jasną cerą. Miał również dużo dziwnych tatuaży, których wcześniej nie zauważyłam, ale cóż dla mnie ostatnio wszystko było dziwne.
Opowiedział mi, że mój tata żyje, ale jest w niebezpieczeństwie i tylko ja mogę go uratować. Jestem półczarownicą, ale moje moce w pełni uaktywnią się jak skończę 18 lat czyli za tydzień. Mateusz okazał się być czarodziejem czystej krwi i wszystko to przechodził 3 lata temu (jesteśmy w tym samym wieku) dlatego, że jego rodzice są czarodziejami. Pan Potęga był czarownikiem czyli starszym stopniem czarodziejem i miał być moim trenerem, doradcą i Mistrzem czyli magicznym mentorem. Nareszcie wszystko stało się dla mnie jasne, a raczej zaczynało. 
Mieliśmy udać się przez portal, który był pod cmentarzem do Los Magikos- stolicy Magii czyli państwa wszystkich czarownic i czarodziejów. Miałam tam poznać moich krewnych od strony taty, którzy mieli mi pomóc.




To tyle na dzisiaj ;) Jak wam się spodoba to kolejny rozdział może będzie już jutro a jak nie to za 2 dni ;)

10 komentarzy: